Kiedy kilka miesięcy temu usłyszałam diagnozę, zabrzmiała trochę jak wyrok. Mam nerwicę lękową. OK, ale co to tak naprawdę dla mnie oznacza? Co to w ogóle jest? Nerwica kojarzy się z nerwami, lękowa – wiadomo, od lęku. Dobrze, ale każdy przecież czasem jest zdenerwowany i każdemu czasem zdarza się przeżywać lęk… Co w tym złego? Otóż kiedy nerwów, lęku i innych negatywnych emocji jest zbyt dużo, organizm przeciętnego człowieka buntuje się i wysyła do niego ostrzegawcze sygnały. Jest bowiem gdzieś w nas taka bariera, której nie powinno się przekraczać. Symptomy obserwujemy w naszym ciele, umyśle i zachowaniu. Mogą mieć różne natężenie, mogą być epizodyczne, mogą się zmieniać lub mieszać i wcale nie muszą nachodzić nas każdego dnia. Co powinno zaniepokoić? Impulsywne wybuchy złości, nieadekwatne do zaistniałej sytuacji, problemy ze snem, wszelakiej maści problemy z oddechem – duszności, bezdechy, zaburzenia odżywiania, obniżony nastrój, kołatania serca i kłuci...